„Jojo Rabbit”, wybitna komedia o Hitlerze

Szkoła Podstawowa Nr 91 w Krakowie

„Jojo Rabbit”, wybitna komedia o Hitlerze

Gdy dowiedziałam się, że wychodzi ten film, po prostu musiałam na niego pójść. Byłam bardzo zaciekawiona, co może z tego wyjść. W końcu nie jest łatwo poruszyć taki drażliwy temat jak II wojna światowa, a co dopiero stworzyć z niego komedię. Jednak reżyser podołał i powstał z tego bardzo dobry film.

„Jojo rabbit” opowiada historię 10 letniego chłopca Jojo, który żyje w czasach drugiej wojny światowej i jest nazistą. Ma on wymyślonego przyjaciela, którym jest Adolf Hitler, jego największy autorytet. Mieszka z mamą Rosie, a jego ojciec walczy we Włoszech po stronie nazistów. Pewnego dnia odkrywa on, że jego mama ukrywa w domu Żydówkę o imieniu Elsa. Młody chłopak bije się z myślami, ponieważ z jednej strony chce wydać dziewczynę, lecz z drugiej wie, że jego mama poszłaby „siedzieć” za jej ukrywanie. Komedia idealnie operuje humorem. Podczas seansu nie czułam, że jest go za dużo lub że jest przesadzony. Ja jako miłośniczka czarnego humoru byłam zachwycona, jak jest to prowadzone. Reżyser Taika Waititi idealnie ukazał okrutny świat oczami niewinnego dziecka.
Jeśli chodzi zaś o postać Hitlera, grana przez samego reżysera, moim zdaniem wypadła bardzo dobrze. Bałam się, że będzie wychodziła na pierwszy plan, będzie jej za dużo, jednak na szczęście tak nie było. Pojawiał się, ale wiedziałam, że nie on jest głównym bohaterem, tylko Jojo. 
Pomimo gatunku komedii nie zabrakło tam również poważniejszych scen. Mi nie raz poleciała łezka na filmie, także mojej przyjaciółce, z którą wybrałam się na ten film. Z resztą na sali wyraźnie było słychać pociągnięcia nosa. Można było się wzruszyć, głównie za sprawą świetnie zagranych bohaterów. Aktorzy tworzą niesamowitą chemię w filmie. Role dziecięce wypadają świetnie, co trzeba docenić, bo niełatwo jest pracować z młodymi aktorami. Postać Kapitana K grana przez Sama Rockwell’a jest świetna, Fraulein Rahm, w którą wciela się Rebel Wilson, nie raz mnie rozśmieszyła,  jednak trzeba przyznać, że moje serce skradła Scarlett Johansson,błyszcząca w filmie, grająca Rosie Betzler, matkę głównego bohatera. Dla mnie to była to najlepsza postać, w tym filmie. Aż chce się ją oglądać więcej i więcej. Jej relacja z Jojo jest zagrana świetnie. Powiem tylko, że nie dziwię się, za tę rolę Scarlett dostała nominację do Oscara za postać drugoplanową.
Podsumowując, „Jojo rabbit” jest bardzo dobrym filmem, który warto zobaczyć! Polecam wszystkim a szczególnie tym, którzy lubią czarny humor – jak ja albo interesują się tematem drugiej wojny światowej. Czekam na dalsze filmy, a Was jeszcze raz zachęcam do obejrzenia tego filmu.
Martyna